Demonstracja: nie dla igrzysk w Pekinie

Tybet w Paryżu
W roku 1968 wszyscy paryscy demonstranci czuli się niemieckimi Żydami. Jak przywódca studenckiej rewolty 'Czerwony Dany' - Daniel Cohn-Bendit. Wczoraj zaś paryżanie poczuli się Tybetańczykami, a ulice Paryża miały znów coś z maja ‘68.

 

Powód? Obrońcy praw człowieka manifestowali wrogość do Chin i pomysłu organizowania olimpiady w Pekinie. Próbowali, z doskonałym zresztą skutkiem, zakłócić sztafetę olimpijskiego ognia biegnącą ulicami Paryża.

Głównym celem, jak w niedzielę w Londynie, było oczywiście zgaszenie olimpijskiego ognia. Pomimo wielokrotnych prób samym manifestantom nie udało się dopiąć swego. Jednak w końcu Chińczykom organizującym paryską sztafetę puściły nerwy i bez niczyjej pomocy dokonali symbolicznego wygaszenia - oficjalnie, z zupełnie niejasnych, przyczyn technicznych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną