Bałkanizacja po kaukasku
Wojna na Kaukazie nikomu by się nie opłaciła. Zwłaszcza Rosji.

Ilekroć Rosja wspomni o niepodległości dla Osetii Południowej lub Abchazji, rozpoczyna się debata, czy Gruzja stoi na krawędzi wojny domowej inspirowanej przez Moskwę. Abchazja i Osetia są całkowicie zależne od Rosji, 90 proc. ich mieszkańców posługuje się rosyjskimi paszportami, Rosjanie szkolą i zbroją miejscowe armie, wypłacają emerytury, zasiłki i renty, dostarczają ropę i gaz, skupują uprawiane w Abchazji mandarynki i orzechy, a z Osetii sprowadzają drewno i wodę mineralną.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną