Portrety: wśród Tamilów

Johnny i jego ludzie
Luc nosi wyprasowaną koszulę, czapkę z daszkiem i kamizelkę w kolorze khaki z licznymi kieszeniami - wszystko prosto ze sklepu dla podróżników. Obleciał już prawie cały świat w ramach wycieczek tematycznych.

 

Dzisiaj ławki i huśtawka na konarze figowca są puste. Może przyjdzie ktoś pod wieczór. W kuchni powoli kapie serwatka z twarogu zawiniętego w płócienny worek. Na blacie leży wymięta i poplamiona kolumbryna o cywilizacjach, którą do obiadu czyta młody Marc. Z jego porzuconego w trawie talerza łasica wyjada resztki kaszy.

U Johnnego człowiek zawsze spotyka nowe twarze. W niedzielę schodzi się tu z pół tuzina osób - i nikt, kto uczyłby się z tego samego elementarza.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną