Świat

Pokój w Baracku

Afganistan, czyli główny punkt polityki zagranicznej Obamy

Polityka bezpieczeństwa nie jest jego słabą stroną? Polityka bezpieczeństwa nie jest jego słabą stroną? jdebner / Flickr CC by SA
Swoje sześciodniowe tournee Barack Obama rozpoczął od Afganistanu i Iraku, dwóch najważniejszych frontów Ameryki. Rozmawiał z generałami, odwiedził bazy wojskowe, zjadł zupę z żołnierzami.

Ta chęć kontaktu z wojskiem bardzo dobrze o nim świadczy - takie przynajmniej słychać opinie. W ten sposób stara się przekonać Amerykanów, że polityka bezpieczeństwa nie jest jego słabą stroną.

Tu odjąć, tam dodać

Do Kabulu przybył wraz z delegacją antywojennie nastawionych kongresmenów. Odwiedził amerykańskie bazy wojskowe nie tylko w stolicy, ale także w Dżalalabadzie i Bagram. Zjadł również lunch z prezydentem Afganistanu Hamidem Karzajem, z którego niewiele szczegółów przedostało się do prasy. Wiadomo jednak, że w ubiegłym tygodniu w wywiadzie dla CNN Obama ostro skrytykował rząd prezydenta Karzaja za to, że "nie wychyla głowy ze swojego bunkra i nie stara się zorganizować działań rządu i państwa, systemu sprawiedliwości i sił bezpieczeństwa w sposób, który wzbudziłby u Afgańczyków zaufanie i wiarę we władze".


Afganistan stał się głównym punktem polityki zagranicznej Obamy. Senator zapowiedział więcej pomocy, ale też i więcej wojska. Jeśli wygra wybory, uczyni z Afganistanu główny front wojny z terroryzmem. "Afganistan boryka się z wieloma problemami", przyznał, "Ich głównym powodem jest jednak to, że pozwoliliśmy talibom i al-Kaidzie na odbudowanie sił, mimo że mieliśmy ich już pod kontrolą". Prezydent Bush i senator McCain powinni być świadomi tego, że wojna z terroryzmem nie toczy się i nigdy tak naprawdę nie toczyła się w Iraku, stwierdził. W ciągu 16 miesięcy obiecał więc zmniejszyć obecność sił amerykańskich w Iraku i - zamiast tego - wysłać żołnierzy do Afganistanu. Częścią proponowanej przez niego strategii będzie walka z al-Kaidą także w Pakistanie, gdzie Stany Zjednoczone będą ostrzej naciskać na rząd, by zniszczył siedliska terrorystów wzdłuż granicy z Afganistanem.

Im mniej, tym lepiej

Jest wiele dowodów na to, że wyborcy amerykańscy stawiają na Obamę za jego sprzeciw wobec wojny w Iraku. Jego decyzja sprzed pięciu lat o niepoparciu inwazji zjednała mu miliony Demokratów i niezależnych wyborców. Także zespół doradców czarnoskórego senatora to głównie przeciwnicy ataku na Irak.

Obama daje nadzieję pokojowo nastawionym wyborcom na to, że jako przyszły prezydent będzie trochę mniej przychylny poglądowi: "im więcej wojska na Bliskim Wschodzie, tym bezpieczniej".

 

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną