Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Dużo Obamy o nic

Wizyta w Berlinie

Polityczną płytkość kandydat demokratów nadrabiał gwiazdorską inscenizacją.

Miało być skrzyżowanie Kennedy’ego z Reaganem, wyszedł Obama – dużo fleszy, wielkich słów czytanych z promptera i mało konkretów. Przemówienie w Berlinie trudno uznać za historyczne. Obama wypunktował dobrze znane problemy świata, ale nie przedstawił nowej, przekonującej wizji ich rozwiązania. Zadeklarował gotowość współpracy z Europą, ale to samo powiedziałby na jego miejscu każdy inny kandydat na prezydenta USA, nawet John McCain. Rozczarował także dlatego, że wiekopomne mowy, do których chciał nawiązać, wygłaszali w Berlinie prezydenci, na dodatek w kontekście historycznych wydarzeń. Tym razem jedynym wydarzeniem była sama wizyta Obamy, o tyle historyczna, że ostatni raz bawił dłużej w Europie 20 lat temu.

Polityczną płytkość kandydat demokratów nadrabiał gwiazdorską inscenizacją. Każdy krok i gest w Berlinie był zaplanowany, łącznie z tymi niezapowiedzianymi, jak wejście w tłum fanów pod kolumną Zwycięstwa czy wypad do siłowni w sąsiednim hotelu. Obama nie tylko chętnie poddaje się kultowi, ale sam go propaguje – do Berlina przyleciał samolotem z wielkim napisem „barackobama.com” na boku, przezywanym już „Obama One”, a za limuzyną ciągnął dwa autobusy dziennikarzy, raportujących do kraju każdy jego krok. Autokreacja, która w Europie bardzo rzucała się w oczy, w Ameryce jest naturalną częścią polityki, a wręcz umiejętnością wpajaną od małego w szkole.

Powstaje tylko pytanie o proporcje. Złośliwie, ale trafnie ujął je niedawno konserwatywny publicysta Charles Krauthammer, trawestując tytuł książki kandydata demokratów z „Odwagi nadziei” na „Odwagę próżności”. Po zagranicznym tournée można tylko dodać, że jego slogan: „Zmiana, w którą możemy uwierzyć”, pozostaje aktualny – wielki przełom, który Barack Obama obiecuje Ameryce i światu, trzeba bowiem dalej brać na wiarę. Pytanie, na jak długo jej wystarczy.

 

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną