Świat

Do Obamy na Obamę

List do Obamy

 Mimo wielu trafnych obserwacji, pismo okazało się niewypałem.

Duże grono polityków z Europy Środkowej ostrzegło na piśmie prezydenta Baracka Obamę, aby nie zaniedbywał tego regionu świata. Nasi politycy ocenili, że – wbrew pozorom – w regionie liczne ważne sprawy nie zostały załatwione (na przykład bezpieczeństwo energetyczne) i narasta w nim nerwowość związana z ekspansją rosyjską.

List, mimo wielu trafnych obserwacji, uważam za niewypał. Jego ton nie pasuje do amerykańskiego nowego stylu: „Yes, we can”. Za mało oferujemy sami, by żądać specjalnych stosunków.

Zwłaszcza źle jest rozgrywana sprawa tarczy antyrakietowej: sygnatariusze listu zupełnie niepotrzebnie nadają jej rangę „probierza wiarygodności Ameryki w regionie”. Amerykanie, jeszcze za prezydentury Busha, a sam to słyszałem z ust generała Henry’ego Oberinga, szefa programu, powtarzali, że tarcza nie jest przeciw Rosji, a co więcej, liczyli, że dogadają się z Moskwą w tej sprawie, podobnie jak w sprawie priorytetowej dla Obamy – rozbrojenia nuklearnego. Amerykańskie hasło zresetowania stosunków z Rosją oznacza wyciągnięcie ręki w stronę Moskwy, a taka poprawa leżałaby też w interesie Polski i regionu. Oczywiście powinniśmy przypominać Ameryce hasło „nic o nas bez nas”, ale wiarygodność Ameryki to nie wyłącznie tarcza antyrakietowa, lecz choćby jedna dziesiąta takiej bazy wojskowej jak w Niemczech, o co warto się starać.

Zdaniem naszego waszyngtońskiego korespondenta Tomasza Zalewskiego, Amerykanie uważają, że powinniśmy się cieszyć, iż wypadliśmy z radaru: nie stwarzamy im już problemów. List – mówią – należało skierować do Europy Zachodniej, bardziej ustępliwej wobec Rosji. Inni radzą pomagać Obamie, np. przyjąć więźniów z Guantanamo. Ameryka jest najwyraźniej przekonana, że nasze ostrzeżenia o „końcu romansu” są puste: w zakresie bezpieczeństwa tylko na nią możemy liczyć, o czym wiemy. Do Warszawy zjeżdża nowy amerykański ambasador Lee Feinstein, zawodnik wagi ciężkiej w dyplomacji, co świadczy, że przynajmniej Departament Stanu traktuje Polskę serio.

Skarga do Obamy na Obamę miała poruszyć sumienie Ameryki. Na razie została przez oficjalny Waszyngton przyjęta wzruszeniem ramion.

Polityka 30.2009 (2715) z dnia 25.07.2009; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Do Obamy na Obamę"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Ile mamy płci?

Rozmowa z dr n. med. Aleksandrą Jodko-Modlińską, psychologiem i seksuologiem, o nieoczywistej tożsamości płciowej.

Paweł Walewski
08.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną