Barbarzyńca w laboratorium

Szkoda, że nie zostało powiedziane, „co zwierzęciu uczynisz, mnie uczynisz”. Może by to coś pomogło? Bo niedobrze obchodzili się semici ze swoimi zwierzętami. Świadectwem ich niewrażliwości biblijny zakaz odcinania kończyn żywym bydlętom. Niestety, pasterze Lewantu nieraz czynią tak i dziś. Trudno przekonać ludzi nawykłych do przemocy jak do spiekoty i głodu, by mieli litość dla zwierzęcego cierpienia. Współczucie i empatia nie były dobrymi doradcami nomadów pustyni. W dodatku wynalazek hodowli zupełnie odmienił ich stosunek do natury. Gdy ich koczujący w zalęknionych hordach przodkowie odnosili się do zwierząt z szacunkiem i czujnością, późne wnuki mogły nareszcie uwolnić się od kompleksów – jako niewątpliwi i zupełni panowie swych stad, złożonych z bydląt głupkowatych i potulnych. A stąd już tylko krok do największego z przesądów, jakie podpowiedziała człowiekowi pycha: że na to istnieje ziemia i cała przyroda, aby człowiekowi służyć i że on jest jej panem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj