Rewolucja PiS rozlewa się na cały kraj – od Trybunału Konstytucyjnego, przez media, rozmaite instytucje, po stadniny koni. Zasadniczą cechą ideologii nowej władzy jest przejęcie wszystkich stanowisk w państwie, bo jej zdaniem tylko ludzie PiS są w stanie moralnie sprostać wymogom „dobrej zmiany”. Kompetencje są w takiej sytuacji kwestią drugo-, a może nawet trzeciorzędną.
Bezceremonialność tej zmiany, brak wahań i skrupułów mają pokazywać, że nowe porządki są nieuniknione i nieodwoływalne, że trzeba się z tym pogodzić – im wcześniej, tym lepiej, bo władza też ma granice swojej cierpliwości. Jak na to zareaguje społeczeństwo? Czy będzie się buntować, czy raczej zacznie się dostosowywać? Czy PiS nadal będzie robiło, co chciało, zwalniało, kogo chciało i mianowało dowolnego człowieka na dowolne stanowisko? Czy da się okiełznać tę rewolucję? – pytamy na okładce najnowszej POLITYKI. I staramy się odpowiedzieć w kilku artykułach: „Lejce i bat”, „Między buntem a rezygnacją”, „Koń by się uśmiał” oraz „Żegnaj Skarbie”.