Kawiarnia literacka
Niech ktoś mi wytłumaczy
Jestem pisarzem w kraju, który podobno nie czyta.

Nie wiem do końca, czy nie czyta – mnie ktoś czyta, moich kolegów po piórze też, ale alarmujące statystyki mówią, że połowa dorosłych Polaków czyta co najwyżej jedną książkę rocznie i prawdopodobnie nie jest to „W poszukiwaniu straconego czasu”. Oczywiście mogłoby być lepiej, chociaż nieśmiało uważam, że to, czy dorośli ludzie czytają czy nie, to ich prywatna sprawa i nie ma co ich do tego specjalnie zmuszać, tak jak nie można ludzi zmuszać do tego na przykład, by chodzili do kościoła. Poza tym uważam, że dorośli ludzie są ludźmi ze wszech miar straconymi – straconymi przez swoje uformowanie. Osobę czytającą, czyli osobę mającą nawyk czytania i z czytania przyjemność, da się ukształtować – jestem tego pewien – na etapie najpóźniej wczesnoszkolnym. Można to robić na wiele sposobów, ale podstawowe to czytanie dziecku na głos, czytanie samemu i trzymanie książek w domu. W mieszkaniu, w którym można znaleźć co najwyżej rocznik pisma „Przyślij przepis”, miłośnik Dino Buzzatiego raczej się nie uchowa.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj