szukaj
Z „Gry o tron” do „Iron Fist”. Rozmawiamy z gwiazdami nowego serialu Netflixa
Poznali się przy okazji „Gry o tron”, teraz są gwiazdami serialu Netflixa, nakręconego na podstawie komiksu Marvela. Dwoje młodych aktorów u progu sławy opowiada o pracy na planie „Iron Fist”.
Od lewej: Jessica Henwick (serialowa Colleen Wing), Finn Jones (Danny Rand) i Rosario Dawson (Claire Temple).
mat. pr.

Od lewej: Jessica Henwick (serialowa Colleen Wing), Finn Jones (Danny Rand) i Rosario Dawson (Claire Temple).

„Iron Fist”
mat. pr.

„Iron Fist”

Możecie go kojarzyć jako jednego z największych rycerzy Siedmiu Królestw, sir Lorasa Tyrella, kochanka niedoszłego króla Renly’ego Baratheona. Ona do „Gry o tron” dołączyła kilka sezonów później, jako jedna z córek Oberyna Martella, tak zwanych Żmijowych Bękarcic – Nymeria Sand. Choć ich postacie nie miały wspólnych scen, nie pracowali więc ze sobą, poznali się poza planem i zaprzyjaźnili.

Praca przy „Iron Fist” to w pewnym sensie efekt tej sympatii. Tydzień po tym jak Finn Jones został obsadzony w tytułowej roli, Jessica Henwick otrzymała zaproszenie na casting, by zagrać pomagającą herosowi Colleen Wing. Wykorzystała więc przyjaźń z młodym aktorem, dzień przed przesłuchaniem ćwicząc z nim wszystkie kwestie. Przed ludźmi z Netflixa udało im się więc wytworzyć świetną chemię.

Przy czym to nie tak, że Jones tę rolę jej załatwił, bo Henwick aktywnie na nią polowała: – Od jakiegoś czasu szukałam komiksowych superbohaterek Azjatek – opowiada. – W końcu trafiłam na Colleen Wing, potem zaś w „Hollywood Reporter” przeczytałam, że Netflix rozpoczyna pracę nad „Iron Fist”. Napisałam więc do swojej agentki, uprzedzając, że będą zapraszać na castingi, najpewniej podając inną nazwę serialu. Zasugerowałam, że powinna zwracać uwagę na takie i takie cechy bohaterki. I proszę bardzo, po jakimś czasie trafia do mnie projekt z innym tytułem i postacią imieniem Christine, ja jednak wiedziałam, że chodzi o to.

W „Iron Fist” Jones gra tytułowego superbohatera, młodego Danny’ego Randa, który potrafi skoncentrować w pięści niezwykłą moc. Sztuki tej nauczył się od mnichów, którzy ocalili go po tym, gdy w wieku dziesięciu lat wraz z rodzicami rozbił się samolotem w Himalajach i jako jedyny przeżył. Colleen, w którą wciela się Henwick, pomaga Danny’emu, gdy ten po piętnastu latach nieobecności wraca do Nowego Jorku, by odzyskać dawne życie, a w tym wartą miliardy firmę swojego ojca. Wing nie jest zapatrzoną w bohatera białogłową – ma własne dojo, gdzie uczy japońskich sztuk walki, potrafi sama o siebie zadbać.

I tak jak na ekranie coś iskrzy między Dannym a Colleen, tak i sami aktorzy wyraźnie do siebie pasują. Mają podobną energię i luz – gdy weszli do pokoju hotelowego w Nowym Jorku, w którym z nimi rozmawiałem, zaczęli od oświadczenia pracownikowi Netflixa, że wygląda jak ich trener od wymowy, Dough. Następnie Henwick przedstawiła siebie jako Finna, a Finna jako Jessicę.

Gdy w końcu usiedli, wciąż byli uśmiechnięci i pełni energii, zwłaszcza Jones, który w zasadzie jest niezdolny do siedzenia nieruchomo – wierci się, wygina, rozgląda na boki, odpowiadając, żywo gestykuluje, naśladuje różne dźwięki i podnosi głos, wyraźnie przejęty tym, co mówi. Obserwując go, gdy wyrywa się z odpowiedzią do każdego pytania, słysząc wypowiadane przez niego z prędkością serii z karabinu zdania, doskonale rozumiem, skąd w ostatnim czasie tyle wokół niego szumu – to jedna z tych osób, która mówi, jeszcze zanim do końca coś przemyśli, potem zaś musi tłumaczyć się ze swoich wypowiedzi. Do tego wrócimy jednak później.

Z „Gry o tron” do kameralngo „Iron Fist”

Pierwsze pytanie musiało dotyczyć tego, jak praca przy spektakularnej „Grze o tron” różni się od kręcenia w sumie kameralnego „Iron Fist”, gdzie planem zdjęciowym są uliczki Nowego Jorku. Okazało się, że wszystko sprowadza się w zasadzie do tempa pracy na planie. Finn Jones: – Nakręcenie jednego odcinka „Gry…” zajmuje około dwudziestu dni. Przy „Iron Fist” mieliśmy osiem. Z aktorskiego punktu widzenia mamy więc zapierdziel, non-stop. Jessica Henwick: – „Gra o tron” to przy tym serialu marzenie leniwego aktora. Kręcisz przez jeden dzień, płacą ci za to, potem jedziesz na wakacje. W „Iron Fist” pracujemy po pięć–sześć dni w tygodniu, po dwanaście godzin dziennie, niekiedy i czternaście.

FJ: – Nocami i dniami, nocami i dniami, nocami i dniami…

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj