Można zbudować dom niemal samowystarczalny energetycznie, w którym źródłem energii będą słońce i wiatr – twierdzi audytor Ludomir Duda, były prezes Krajowej Agencji Poszanowania Energii. Pierwszy taki dom, projektowany pod jego kierunkiem, ma powstać w Polsce w przyszłym roku. Na dachu zainstalowane zostaną hybrydowe kolektory PV-T, które przetwarzają promieniowanie słoneczne w energię elektryczną i ciepło. Są jednocześnie ogniwami fotowoltaicznymi i panelami słonecznymi zaopatrującymi dom w ciepło do podgrzewania wody. Na polskim rynku ich nie ma, można je kupić w krajach Unii. Metr kwadratowy kosztuje (w przeliczeniu) ok. 2,5 tys. zł. Tyle samo, ile w Polsce płaci się na ogół za metr zwykłych kolektorów.
– Energia elektryczna będzie dostarczana także przez mikroturbinę wiatrową o mocy do 3 kW i ogniwa fotowoltaiczne PV – zapowiada Ludomir Duda. Zaspokoi to z nawiązką zapotrzebowanie na prąd czteroosobowej rodziny. W zimie dodatkowym zasilaniem ma być kominek z płaszczem wodnym, w którym wystarczy palić raz na kilka dni. Według założeń – biomasą, czyli w mieście na ogół peletami (granulowanym drewnem).
Dom ma być dobrze zaizolowany, będzie zużywał rocznie około 15 kWh energii na metr kwadratowy (według standardów będzie tzw. domem pasywnym), czyli około 10 razy mniej niż budynki stawiane zgodnie z obecnymi przepisami.
Rozwiązania planowane w tym domu nie są nowinkami technicznymi, w wielu krajach stosowane są w energooszczędnym budownictwie. Za 10 lat mogą się stać w krajach UE standardem. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady UE (2010/31/UE) zobowiązuje kraje członkowskie, żeby wszystkie budynki stawiane po 2020 r. miały niemal zerowe zapotrzebowanie na energię. Definicję tak niskiego zapotrzebowania każdy kraj członkowski ma przygotować sam.