szukaj
Leszek Balcerowicz o tym, jak powinno wyglądać państwo idealne
Pilnujmy polityków
Leszek Balcerowicz o tym, co zrobić, żebyśmy mieli lepsze państwo, lepszą gospodarkę i lepsze samopoczucie.
„Jeśli jednak państwo ma coś finansować, to już lepiej niech to będą drogi niż większe świadczenia socjalne, które zniechęcają ludzi do pracy i oszczędzania”.
Filip Ćwik/Napo Images/Forum

„Jeśli jednak państwo ma coś finansować, to już lepiej niech to będą drogi niż większe świadczenia socjalne, które zniechęcają ludzi do pracy i oszczędzania”.

Marta Stremecka: – Jak według pana powinno wyglądać idealne państwo?
Leszek Balcerowicz: – Lepiej mówmy o dobrym państwie, bo idealne kojarzy się z utopią, a w utopiach zwykle były straszne państwa, choć przedstawiane jako idealne – kompletny brak indywidualnej wolności, w tym brak prywatnej własności, pełny kolektywizm i tak dalej.

Zacznę od mitów, które nagromadziły się wokół pojęcia „państwo”. Z czym się ono najczęściej kojarzy w Polsce? Ze wsparciem. Tak jakbyśmy stanowili społeczeństwo inwalidów. Będę na państwo naciskał, może mi coś skapnie. Nieważne, że stanie się to kosztem innych ludzi. Proszę zauważyć, że nasze partie polityczne w małym stopniu odwołują się do ludzi ciężko pracujących, tylko do faktycznych lub potencjalnych klientów pomocy socjalnej.

Poza tym ludzie często utożsamiają społeczeństwo z państwem, a to rażący błąd. Państwo to jest aparat organizacyjny na określonym terytorium, który odróżnia się od innych organizacji tym, że ma monopol na legalne stosowanie przemocy. Państwo to politycy, urzędnicy i funkcjonariusze. Im więcej państwa w społeczeństwie, tym większy udział tych kategorii w całej ludności. W socjalizmie należeli do nich niemal wszyscy dorośli ludzie. Czy to dobry ideał?

Politycy lubią mówić o „silnym państwie”.
Ale czy oznacza ono takie, gdzie politycy rządzą w gospodarce za pomocą własności państwowej i „dużej pały” (czyli arbitralnego używania różnych służb), czy takie, gdzie ludzie mają dużo wolności w ramach praworządności? Nurt etatystyczny jest silny wszędzie, nawet w Stanach Zjednoczonych. Tylko tam jest też nurt przeciwny – obywatelski, wolnościowy. Dlatego Stany jeszcze nie całkiem się upodobniły do Francji czy Włoch. Etatystyczny nacisk jest wywierany przez dwa typy grup. Jedne się kierują swoim interesem, chociaż nigdy tego wprost nie powiedzą. Po prostu chcą więcej pieniędzy od państwa lub chcą więcej osłony przed konkurencją, co też się ostatecznie przekłada na pieniądze. Pieniądze nie spadają z nieba jak manna, więc trzeba je komuś zabrać. Ludwig Erhard powiedział kiedyś, że rozbudowane państwo dobrobytu to taka sytuacja, gdy każdy trzyma rękę w kieszeni innego człowieka.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną