Kariera wariografu
Czy maszyna może rozpoznać kłamcę?
Media opisały coraz częstsze stosowanie przez policję wyszukanej aparatury powstałej na gruncie solidnych teorii psychologicznych. Taniej, szybkiej i skutecznej. Wariografu. Kilka uwag.
David Bethune/Wikipedia

Po pierwsze, wariograf, czyli inaczej wykrywacz kłamstw, wcale nie jest urządzeniem tanim. Jeśli dodamy koszty jego zakupu, serwisu i materiałów eksploatacyjnych, a także wyszkolenia pracownika w jego obsłudze i interpretacji wyników, otrzymamy całkiem sporą sumę. Po drugie, korzystanie z wariografu z pewnością nie jest najskuteczniejszą metodą dochodzenia prawdy - może być wręcz techniką zupełnie nieskuteczną. Skąd to wiadomo? Odpowiedzi możemy znaleźć w prowadzonych od kilkudziesięciu lat pracach psychologów zajmujących się emocjami. Jeden z czołowych badaczy, który szkolił policjantów, agentów federalnych, pograniczników w USA - Paul Ekman - zauważa bowiem, że dużo skuteczniejsze jest zrozumienie teorii i wyciągnięcie z niej wniosków. Jednym słowem: wyszkolenie ludzi i to bez zbędnej aparatury. Ekman wykazał, że skuteczniej można wykryć potencjalne kłamstwo, jeżeli osobę przesłuchiwaną obserwuje przygotowany pracownik, uzbrojony jedynie w swój mózg, napełniony wiedzą przekazaną w czasie kilku - kilkudziesięciu godzin zajęć. Dochodzimy tutaj do trzeciego obszaru mojej polemiki.

Warto bowiem zrozumieć co mierzy wariograf - a mierzy on poziom stresu. Nie kłamstwo. To, że wystraszę się pytania, nie oznacza, iż kłamię. Przyczyna może być zgoła inna – na przykład, zrozumiałem, o co mnie się oskarża. To z kolei, że maszyna nie wykazała kłamstwa, mimo, że kłamię, nie oznacza błędnego jej działania. Jedynie tyle, że się nie stresuję tym, co zrobiłem, i na przykład uważam to za właściwe i usprawiedliwione (dla dobra kraju zrobiłem krzywdę drugiemu człowiekowi). Ekman podaje przykłady błędnego działania tego urządzenia nie po to, żeby uchronić przestępców przed wymiarem sprawiedliwości, ale po to, by uchronić niewinnych przed posądzeniem o popełnienie niepopełnionego czynu.

Na koniec odsyłam zwolenników tej metody do źródła. Jest nią doskonała - choć nie najmłodsza - praca wspomnianego Paula Ekmana „Kłamstwo. Jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie”, wydana nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj