Małżeństwa bez seksu
Chcą, ale nie mogą
Czy da się żyć bez seksu w świecie przesyconym seksem? Są w Polsce pary, które trwają w nieskonsumowanym związku nawet 20 lat. Ale coraz częściej podejmują decyzję o leczeniu.
Specjaliści podkreślają, że pacjentem w terapii zawsze jest para i nie chodzi o to, by szukać odpowiedzi na pytanie, czyja to wina.
Mirosław Gryń/Polityka

Specjaliści podkreślają, że pacjentem w terapii zawsze jest para i nie chodzi o to, by szukać odpowiedzi na pytanie, czyja to wina.

Na terapię trafiają te dobre, zżyte małżeństwa. Te mniej dobrane rozpadają się szybko, rozsadzane napięciem i frustracją. Krystyna podjęła decyzję o rozwodzie już pół roku po ślubie. Wcześniej znali się krótko. To było zauroczenie. On był wrażliwy, inteligentny, czuły i bardzo religijny. Nie miał doświadczeń erotycznych z kobietami. Ona nie ukrywała, że miała wcześniej kilku partnerów. Wspólnie uznali, że to żaden problem, ale nalegał, by ze swoim pierwszym razem zaczekali do ślubu.

 W noc poślubną nic się nie wydarzyło; goście, alkohol, oboje usnęli zmęczeni. Ale drugiej i trzeciej nocy też się nie udało. Mimo że się starali, on nie miał wzwodu. Próbowali dalej, ale było coraz bardziej nerwowo. On zaczynał robić awantury bez powodu, pomiatać nią. Ona nie mogła już patrzeć, jak wraz ze zbliżaniem się wieczoru na jego twarzy pojawia się dziwny grymas. Nie chciał słyszeć o leczeniu. Twierdził, że to jej wina, i wysyłał ją do spowiedzi, bo jest rozwiązła i nieczysta. Uznała, że trzeba to przerwać, zanim zabrną za daleko.

Problem nieskonsumowanych małżeństw jest stary jak ludzkość. Jego echa można odnaleźć w biblijnej księdze Tobiasza, której bohaterkę Sarę siedmiokrotnie wydawano za mąż. I siedmiokrotnie jej mężowie umierali tej nocy, której zbliżali się do niej…

Cały artykuł Joanny Podgórskiej można przeczytać w najnowszym numerze POLITYKI – dostępnym od środy w kioskach, a już dziś na iPadzie i w Polityce Cyfrowej.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj