Z życia sfer
Polacy określonego typu
Robert Winnicki z Ruchu Narodowego zapowiedział niedawno stworzenie nowego typu Polaka: „zorganizowanego, zdyscyplinowanego, takiego, który będzie miał poukładane w głowie”.

Obawiam się się, że łatwo mu nie będzie, zwłaszcza że słychać opinie, iż nawet niektórzy wypróbowani narodowi działacze zaczynają tracić samodyscyplinę, na skutek czego dochodzi w nich do głosu skłonny do warcholstwa Polak starego typu.

Z prasy dowiaduję się, że ostatnio zdrady i dezercji dopuściła się cała opolska brygada ONR. W liście otwartym członkowie brygady nie kryją, że wykończył ich panujący w środowisku klimat oraz to, że na jednej z imprez integracyjnych pojawiły się „faszyzujące okrzyki, działacze pod zdecydowanie za wielkim wpływem alkoholu, przekleństwa oraz hołota, z którą nic wspólnego nie powinna mieć organizacja odwołująca się do idei narodowej”. Opolscy działacze w sposób zawoalowany krytykują także używanie swastyki i szeroko rozpowszechnionego wśród narodowców salutu rzymskiego, który – jak tłumaczą – „mimo naszej wiedzy, czym on jest, nie jest akceptowalny”.

Moim zdaniem zarzuty te świadczą o tym, iż koledzy z Opola nie rozumieją, o co w idei narodowej chodzi. Kwestionowanie przewodniej roli swastyki, salutu rzymskiego, a także spożywania alkoholu dowodzi ideowego zagubienia tych kolegów i niestety rodzi pytanie, czy są oni jeszcze Polakami? Wiadomo, że stworzenie nowego typu Polaka bez udziału alkoholu nie jest możliwe, bo żeby zostać Polakiem tego typu, trzeba się napić. Osobiście potwierdził to zresztą kolega Winnicki na Teneryfie podczas obchodów 20-lecia istnienia Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej, gdzie – jak donieśli gospodarze obchodów – w przypływie ułańskiej fantazji „po pijanemu wskoczył do morza w nocy, czego skutkiem było poparzenie go przez meduzy czy coś podobnego. Tak było przez trzy dni albo i więcej”.

Nie ulega wątpliwości, że taka trzydniówka (albo i więcej) to wyczyn godny Polaka pewnego typu. Sam Winnicki wyjaśnił wprawdzie, że nie poparzyły go meduzy, a jedynie zranił go w nogę jeżowiec, ale moim zdaniem to nieistotne, ważne, że został zraniony i cierpiał jak prawdziwy Polak. Dlatego trudno zrozumieć reakcję działaczy USOPAŁ, którzy wyczynem Winnickiego są oburzeni i nie wykluczają zaprzestania finansowania Ruchu Narodowego. Reakcję tę można usprawiedliwić jedynie tym, że ludzie ci od lat funkcjonują poza krajem i z proponowanym przez Winnickiego nowym typem Polaka nie są jeszcze oswojeni. Ale miejmy nadzieję, że w końcu się oswoją. A jak nie, to trudno, pies ich usopał.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj