Powszechna erozja empatii
Wolność, równość, obojętność
Co sprawia, że wielu Polakom tak łatwo przychodzi dziś obsobaczyć nieznajomego za nieostrożność i zelżyć kogoś w sieci? A tak trudno odstąpić miejsce w autobusie i ustąpić trochę w swoich przekonaniach? Dlaczego tak często widzimy w drugim nie człowieka, lecz obcego?
Co czwarty Polak wyznaje dziś, że nie utrzymuje żadnych kontaktów z sąsiadami – towarzyskich ani pomocowych.
Stephan Sieber/PantherMedia

Co czwarty Polak wyznaje dziś, że nie utrzymuje żadnych kontaktów z sąsiadami – towarzyskich ani pomocowych.

Wstępem do agresji jest uprzedmiotowienie i obojętność wobec współużytkownika świata.
Mike Watson/Corbis

Wstępem do agresji jest uprzedmiotowienie i obojętność wobec współużytkownika świata.

Jeśli zwolnimy, staniemy się uważniejsi wobec innych. Być może to jedyna metoda na zresetowanie pozawieszanych obwodów empatii.
satori/PantherMedia

Jeśli zwolnimy, staniemy się uważniejsi wobec innych. Być może to jedyna metoda na zresetowanie pozawieszanych obwodów empatii.

Trolling. Chamska, prowokacyjna zabawa w poniżanie i lżenie. Łatwo sobie wyobrazić psychopatyczną uciechę trolla, gdy dziennikarz – nieświadom, że za jego głową pojawia się np. słowo gnojek – gorąco zachęca, by korzystać z jakże demokratycznej możliwości natychmiastowej publicznej wypowiedzi.

Można powiedzieć – nic nowego, tablet czy smartfon znajduje podobne zastosowanie, jak kiedyś płoty, mury, szkolne toalety. Nie reagować, lekceważyć – doradzają eksperci od sieciowych obyczajów. To – pocieszają – znikomy procent zamieszczanych tam wypowiedzi, margines sieciowego życia.

Niezupełnie. Ten styl relacji międzyludzkich jest obecny i w sieci, i w bezpośrednich kontaktach, w jakie na co dzień wchodzimy zwłaszcza z nieznanymi osobami. Jeśli nawet to tylko narośl, to niebezpieczna, inwazyjna. Brutalny język, zamiar „dowalenia”, obcesowość, wrogość na wyrost, na wszelki wypadek… W roztargnieniu zajedziesz komuś drogę, wyzwie cię od debili. Nieopatrznie potrącisz wózkiem z zakupami w supermarkecie, ubliży. Na nieostrożność, pomyłkę, błąd rzadko uprzejmie zwraca się uwagę. Raczej starannie dobiera wyrazy oburzenia, groźby, inwektywy, szyderstwa. Od wpisów w rozmaitych „pudelkach”, przez korespondencję między politykami („tłuste nóżki”), po recenzje prac doktorskich – łomot, ciosy, razy.

Bruzdy i zakręty

Simon Baron-Cohen, psycholog i psychiatra z Cambridge, w głośnej „Teorii zła”, która właśnie ukazała się w Polsce, daje interesującą odpowiedź na pytanie, skąd bierze się w człowieku gotowość do agresji (choćby słownej), nienawiści (choćby w myślach), wyrządzania krzywdy (choćby psychicznej), okrucieństwa (choćby nieuświadomionego). Nazywa to erozją empatii. Awarią hardwaru, w jaki oprogramowany powinien być każdy ludzki mózg. Co najmniej dziesięć jego elementów – bruzd, płacików, wieczek, zakrętów pozostających w skomplikowanym splocie – sprawia, że potrafimy zauważyć człowieka w drugim człowieku, odczytać jego emocje, wziąć pod uwagę, że on myśli, cierpi, ma potrzeby, np. uznania, szacunku, poważania. Zdolność do empatii to niezwykłe osiągnięcie ewolucyjne, które miało wpływ na sukces naszego gatunku. Nowoczesne narzędzia neurologiczne do badania mózgu pozwoliły stwierdzić, że w głowach osób z poważnymi zaburzeniami osobowości (psychopatia, borderline, narcyzm) ten twardy dysk działa słabo. Baron-Cohen, znany przede wszystkim z badań nad autyzmem, podobne uszkodzenia zauważa też u osób nim dotkniętych.

Ale chwilowego czy nawet trwałego wyłączenia empatii doznają też ludzie z całkowicie sprawnym hard­warem. Szwankować musi software, czyli wychowanie, doświadczenie społeczne, indywidualne przeżycia, a czasem po prostu sytuacja. Ot, spieszysz się do chorego dziecka, nawet nie zauważysz żebraka.

W Polsce z pewnością nie mamy dziś do czynienia z epidemią żadnego z wymienionych zaburzeń (ich częstotliwość w ludzkiej populacji jest stała; kilkuprocentowa). Do szpitali, banków, urzędów celnych i skarbowych nie idą pracować ludzie o specyficznie zubożonej osobowości, a praw jazdy nie wydaje się wyłącznie psychopatycznym mordercom – to wszystko są normalni ludzie.

Są też dowody na empatię: młodzi zaangażowani w dziesiątki stowarzyszeń wolontariackich, solidarność przy powodzi, jednoprocentowa hojność, zwłaszcza wobec chorych dzieci. Ale jednocześnie obserwując trywialne kontakty, można co dnia po wielekroć odnieść wrażenie, że ulegliśmy jakiejś zbiorowej awarii, doznajemy – metaforycznie mówiąc – wyuczonego autyzmu.

Wstępem do agresji – twierdzi Baron-Cohen – jest uprzedmiotowienie i obojętność wobec współużytkownika świata. Współużytkownika autobusu miejskiego, gdzie gada się przez komórkę o intymnych sprawach i odwraca do okna, gdy wchodzi ciężarna kobieta. Współużytkownika warszawskiej arterii, gdzie bezlitośnie trąbi się na „kmiota” z prowincji. Współużytkownika jeziora, do którego dostęp bezczelnie grodzi się płotem i tablicą „teren prywatny”. Jakby każdy z osobna zamykał się i poruszał w niewidzialnej bańce. I sto innych przykładów.

Co się stało? Które elementy softwaru sprawiają, że Polak Polakowi tak często wilkiem?

Ja uczciwy, oni fałszywi

Socjologowie do opisu tego stanu rzeczy używają kategorii zaufania społecznego. Bada się je prostym pytaniem: czy uważasz, że nieznajomym i niespokrewnionym osobom należy raczej ufać czy też ostrożności nigdy za wiele? Doroczne badanie CBOS (luty 2014) znów nie przynosi pocieszenia: 75 proc. deklaruje nieufność. W ciągu ostatnich dwóch lat odsetek skrajnie ostrożnych wzrósł z 19 do 25 proc.

Nie zmienia się przy tym polskie równie skrajne zaufanie do najbliższej rodziny (97 proc.).

CBOS od lat 90. bada też szczegółowo więzi towarzyskie i sąsiedzkie: idzie ku atomizacji. Co czwarty Polak wyznaje dziś, że nie utrzymuje żadnych kontaktów z sąsiadami – towarzyskich ani pomocowych (nie ma do kogo pójść po szklankę cukru). Czas wolny spędzamy najczęściej z partnerem lub najbliższą rodziną. Gdy człowieka wczesną nocą zaniesie w modne skupisko wielkomiejskich knajpek, to można odnieść wrażenie, że życie towarzyskie młodych wręcz kipi. Ale gdy pytać wszystkich Polaków, to zaledwie 1 proc. wyznaje, że w ciągu ostatniego roku spotykali się w takich gronach, gdzie przynajmniej części osób wcześniej nie znali. Spośród Europejczyków rzadziej udzielają się pozarodzinnie tylko Węgrzy.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj