Kawiarnia literacka
Dzień żywych trupów
Najbardziej spauperyzowaną branżą dzisiejszych czasów jest publicystyka.

Kiedyś publicystą była osoba, która miała sprecyzowane, klarowne poglądy i potrafiła je wyrazić na piśmie za pomocą jasnego, przejrzystego stylu. Ta osoba robiła to zawodowo, dostawała za to pieniądze, jej głos był wyraźny, słyszalny i stanowił dla odbiorców tejże punkt odniesienia. Dzisiaj publicystą jest każdy, kto ma Facebooka i wyraża na nim swoje poglądy – za darmo, wolny od kagańców szeroko pojętej drukowalności i poprawności politycznej.

Publicyści starej daty, ci od felietonów i esejów, stają się zbędni. Po pierwsze, rzeczy, które piszą, mogą zbytnio zaciemniać i relatywizować rzeczywistość, a ludzie potrzebują raczej dwubarwnej wizji świata, bo inaczej gubią się, panikują i niepotrzebnie męczą. Na tę potrzebę, swoją drogą, odpowiadają często sami publicyści – opuszczają pozycję względnej umysłowej autonomii i dostrajają się do grającej to samo orkiestry, aby tylko, broń Boże, nie zostać niezrozumianymi.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj