REPORTAŻ: Wycieczka do Korei Płn.
Spóźnione magnolie
Do Korei Północnej, najszczelniej zamkniętego kraju świata, można podróżować tylko w zorganizowanej grupie i po wykupieniu specjalnej wycieczki. Oto jej program.
Stolica, pomnik Kim Ir Sena na placu Kim Ir Sena.
Grzegorz Stern/Polityka

Stolica, pomnik Kim Ir Sena na placu Kim Ir Sena.

Siedem godzin trzeba jechać pociągiem z graniczącego z Chinami miasteczka Sinuiju, aby późnym wieczorem dotrzeć do Pjongjangu. Grupkę trzech Amerykanów i dwóch Europejczyków witają dźwięki orkiestry i panna Sim, przemiła studentka, która do spółki z panem Lee przez kolejne pięć dni nie spuści z nas oka.

Przewodnika poznajemy zaraz po przekroczeniu granicy. Pan Lee, może 50-latek o skroniach przyprószonych siwizną, do garnituru nosi kalesony. Zadaje kilka podchwytliwych pytań, a potem pomaga celnikom tłumaczyć tytuły naszych książek, nie robiąc wyjątku dla podpisów pod fotografiami. Nie wolno nam oddalać się od grupy, krytykować ustroju politycznego kraju ani robić zdjęć bez pozwolenia. Nade wszystko obowiązuje surowy zakaz próby rozmowy z miejscowymi. – Słuchajcie się, a włos wam z głowy nie spadnie – mówi pan Lee.

Już pierwszej nocy pojawia się wątpliwość, która towarzyszy tutaj na każdym kroku – czy to, co widać, jest prawdziwe? Zatrzymujemy się w eleganckim Yanggakdao, z barami, torem do kręgli, kasynem, a nawet telewizją satelitarną. W księgarni, oprócz dzieł zebranych Kim Ir Sena w 15 tomach, można kupić szkocką whisky i amerykańskie papierosy. Z okien hotelu rozciąga się widok na wieżowce, od których bije gęsty, żółty blask. Rankiem trudno jednak tam wypatrzyć choćby jednego rowerzystę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną