Archiwum Polityki

Zabytkowicze i awangardziści

60 lat temu Sejm uchwalił ustawę o odbudowie Warszawy ze zniszczeń wojennych. Dzieło to miało być jak murarz z plakatu: budzący zaufanie, dumny, potężną dłonią układający rekordowe warstwy cegieł. Jednak na drugim planie, wśród dźwigów i ruin, w biurach architektów, w gabinetach politycznych Warszawy i Moskwy, właśnie rodziła się wizja socjalistycznego miasta przyszłości.

Para staruszków, Michał i Eleonora Barszczewscy, wrócili do Warszawy po upadku Powstania. Zgliszcza już dogasały, trzymał mróz, Śródmieście śmierdziało jak zbutwiała piwnica. Byli jednymi z pierwszych, o których kiedyś będzie się mówić, że głosowali nogami za odbudową stolicy. Ich kamienica nie istniała, Michał Barszczewski opowiadał, że zamiast domu znalazł kupę popiołu. Schronili się pod wyłomem zwalonej ściany, pierwszą noc przetrwali przytuleni do siebie. Rankiem staruszek rozglądał się, stojąc na najwyższym w okolicy usypisku gruzów.

Pomocnik Historyczny Nr 3/2007 (90001) z dnia 25.08.2007; Pomocnik Historyczny; s. 22