Archiwum Polityki

Prosiak w świątyni mamony

Josi Ginosar, były wyższy oficer izraelskich służb specjalnych, zawsze chciał zajść daleko. W końcu zaszedł: do zacisznych gabinetów szwajcarskich banków, gdzie przez wiele lat obracał setkami milionów dolarów oficjalnie stanowiących własność narodu palestyńskiego. A teraz stał się bohaterem jednej z największych afer korupcyjnych.

Prawo podpisu na rozlicznych i bardzo skomplikowanych rachunkach miały zaledwie dwie osoby: Jaser Arafat i jego doradca finansowy Muhammad Raszid. Ale Ginosar wraz ze wspólnikiem Ozradem Lewem, byłym oficerem informacji wojskowej i byłym adiutantem szefa sztabu generalnego, posiadali pełnomocnictwo umożliwiające prawie nieograniczone dysponowanie wkładami. Arafat miał do nich bezgraniczne zaufanie.

Zaufanie było całkowicie uzasadnione. Obaj dobrze inwestowali, a kapitał przynosił nadspodziewanie wysokie zyski.

Polityka 51.2002 (2381) z dnia 21.12.2002; Świat; s. 68