Archiwum Polityki

Ryk śmiechu w niemym kinie

Gwiazdka jest okazją do wspomnień. Czy życzliwi czytelnicy rubryki filmowej pozwolą, bym skorzystał z tej sposobności i powrócił do epoki kina, która wydaje się odległa niby archeologia: filmu niemego?

W zasięgu kina niemego spędziłem piętnaście lat i nieraz zastanawiałem się, czy była w tej kinematografii wartość niepodjęta następnie i która zniknęła wraz z nią? Uważam, że tak: fantastycznie nieograniczona w rozmachu burleska, jakiej kino w dalszym swoim rozwoju już nie powtórzyło. Otóż paradoks polegał na tym, że mogła ona powstać, ponieważ kino nieme znajdowało się na samym dole kultury i nie musiało liczyć się z ograniczeniami.

Więcej nawet: uważane było za antykulturalne.

Polityka 51.2002 (2381) z dnia 21.12.2002; Kultura; s. 91