Archiwum Polityki

Fałszywi winowajcy

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że komornicy mają prawo odbierać zadłużonym szpitalom większość przekazywanych im przez Narodowy Fundusz Zdrowia kwot na leczenie. Uchylił więc wcześniejszy przepis, którym rząd usiłował chronić szpitale przed egzekucją długów. Największym dłużnikiem jest klinika onkologiczna we Wrocławiu, do której komornik zapukał natychmiast. Podobnie jak do kilku szpitali dolnośląskich, w których jest najgorzej, bo w tym regionie po prostu jest ich za dużo. We wszystkich telewizjach zobaczyliśmy zrozpaczone matki i chore dzieci po chemioterapii, błagające o nieprzerywanie kuracji. Widzowie chyba nie mieli wątpliwości: krzywdzicielami są bezwzględni komornicy, działający w imieniu pazernych wierzycieli. Czysta manipulacja. Werdykt TK mógł być zaskoczeniem dla niezorientowanych, sami dłużnicy ani Ministerstwo Zdrowia nie mogli jednak spodziewać się innego. Mieli czas, aby się do niego przygotować i nie dopuścić do sytuacji, by o kłopotach szpitala dowiedzieli się sami chorzy. Tymczasem użyto ich jako narzędzia nacisku, co jest nieludzkie. Nacisku zwłaszcza na dostawców leków, sprzętu medycznego i firm świadczących usługi dla szpitali. Tam też pracują ludzie, którzy mają rodziny i pod koniec miesiąca należy im się zapłata za pracę. Po drugie, chorzy na raka mieli zawstydzić, a może i pohańbić komorników, którzy przecież w imieniu państwa bronią elementarnego porządku prawnego. Po trzecie wreszcie, chorymi szantażowano ministra finansów, żeby po raz kolejny niedobrym szpitalom darował długi i pozwolił zaciągnąć nowe, a inne, które długów nie mają (takich jest większość) wystawić do wiatru. Służbę zdrowia trapi bałagan. Ale nie tylko pieniędzy brakuje publicznemu lecznictwu. Przede wszystkim brakuje odwagi tym, którzy rządzą, czyli politykom.

Polityka 6.2007 (2591) z dnia 10.02.2007; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 16
Reklama