Archiwum Polityki

Król litr

W najnowszej filmowej wersji „Hamleta” królewicz duński nie dzierży już w dłoni, jak nakazywałaby tradycja, czaszki, ale kasety wideo z filmami akcji. Jakby to one miały dać siłę apatycznemu księciu snującemu się z pistoletem po Nowym Jorku i zachęcić go do wyrównania rachunków. Nie po raz pierwszy twórcy kultury popularnej sięgają do dramaturgii Szekspira i dostosowują ją do gustów i wrażliwości młodej publiczności.

W tym osobliwym „Hamlecie”, który wszedł ostatnio na ekrany polskich kin, wszystko jest ostentacyjnie nowoczesne. Mamy więc królestwo, tyle że finansowe – firmę Denmark Corporation. Król Klaudiusz śle faksy do księcia, z kolei dwaj wredni kompani młodzieńca Rosenkrantz i Guildenstern otrzymują dyspozycje od monarchy zapisane na twardym dysku komputera. Wiadomość o śmierci Hamleta podają stacje telewizyjne. Grabarz nuci pod nosem „All Along The Watchtower” Boba Dylana, Horacy w punkowej skórze nerwowo pali papierosa za papierosem, a Ofelia przesiaduje w ciemni fotograficznej.

Polityka 20.2001 (2298) z dnia 19.05.2001; Kultura; s. 44