Archiwum Polityki

Portret za ornamentem

Przez świat muzułmański przetoczyła się ostatnio fala gwałtownych protestów przeciwko publikacji w europejskiej prasie karykatur Mahometa. Do wyjaśnienia owego niezadowolenia nie wystarczą polityczne analizy. Warto też poznać reguły rządzące od wieków sztuką islamu.

Jest 630 r. Po ośmiu latach tułaczki Mahomet triumfalnie wkracza do rodzinnej Mekki. Okazuje się wyrozumiałym zwycięzcą; wielu swym dotychczasowym politycznym wrogom daruje życie, a niektórych obdziela nawet podarkami. Ale w jednym jest bezwzględny: w niszczeniu obiektów lokalnych kultów. A jest z czym walczyć, gdyż w Mekce wraz z jej przyległościami panował nieskrępowany politeizm. Czczono tam całe mnóstwo bóstw, bogów, dżinów, stawiając ich posążki wszędzie tam, gdzie wydawali się mieszkać: nad brzegami rzek, w grotach, starych drzewach.

Polityka 9.2006 (2544) z dnia 04.03.2006; Kultura; s. 58