Archiwum Polityki

Wyższe szkoły robienia pieniędzy

Popyt na dyplomy pobudził bezprecedensowy rozwój rynku usług edukacyjnych: przez ostatnie dziesięć lat liczba studentów wzrosła czterokrotnie. Ale w edukacyjnych supermarketach – za ciężkie pieniądze – sprzedaje się mnóstwo tandety.

Wmojej grupie na początku ubiegłego roku było 30 osób, teraz jest 14, ludzie przenoszą się do innych szkół. Nawet woźny mówi, że tej szkoły nie będzie, ale pani dziekan wywiesza harmonogram zajęć, jakby wszystko było w porządku. Jesteśmy wściekli na władze szkoły, bo w prasie czytamy różne rzeczy, a tu nikt nam nie mówi, jak jest naprawdę. Chyba jednak trzeba będzie się przenosić – mówi Hubert Wojnowicz, student II roku Profesjonalnej Szkoły Biznesu w Krakowie.

Polityka 40.2002 (2370) z dnia 05.10.2002; Temat tygodnia; s. 20