Archiwum Polityki

Ciemna strona mocy

„Atak klonów” – kolejna część „Gwiezdnych wojen” w reżyserii George’a Lucasa – to na szczęście nie tylko zapierający dech w piersiach pokaz możliwości technicznych współczesnego kina. Wydarzenia, które rozegrały się „dawno, dawno temu w odległej Galaktyce”, to także komentarz do otaczającej nas rzeczywistości i całkiem przyziemnych spraw.

Trzy lata temu, gdy na ekranach pojawiło się „Mroczne widmo” – część pierwsza kosmicznej opowieści wszech czasów – wielbiciele Luke’a Skywalkera i Hana Solo mogli poczuć się zawiedzeni. Oto bowiem miast w zgodzie z chronologią dowiedzieć się, co stało się z naszymi bohaterami po zniszczeniu „Gwiazdy Śmierci”, cofaliśmy się do prapoczątków, gdy Anakin Skywalker, czyli przyszły Darth Vader był małym chłopcem, a Obi-Wan Kenobi pomagał jeszcze swojemu mistrzowi.

Polityka 21.2002 (2351) z dnia 25.05.2002; Kultura; s. 56