Archiwum Polityki

Dawniej OZI, dzisiaj POZI

Praca operacyjna służb specjalnych wciąż jak w czasach PRL polega na czerpaniu wiedzy od tajnych agentów. Kim są współcześni współpracownicy służb? Dlaczego godzą się na status informatorów? Jakimi metodami kaperuje się takie osoby?

Temat jest trochę wstydliwy. Kapusie, czyli tajni współpracownicy, informatorzy, agenci, osobowe źródła informacji kojarzą się negatywnie, bo w tle majaczy SB. Dlatego w ustawach o ABW (wcześniej UOP) oraz wojskowym wywiadzie i kontrwywiadzie (dawniej WSI) używa się zawoalowanego określenia „osoby nie będące funkcjonariuszami”. Służby nie korzystają więc z donosów, ale z „pomocy osób nie będących funkcjonariuszami”. Za tę pomoc można wypłacać wynagrodzenie ze specjalnego funduszu operacyjnego, a dane niefunkcjonariuszy objęte są ścisłą tajemnicą.

Polityka 35.2006 (2569) z dnia 02.09.2006; Kraj; s. 28
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >