Archiwum Polityki

Pierwsza prze grana

Nie ma chyba nic bardziej kruchego niż zawieszenie broni w południowym Libanie. I – przykro to mówić – nic bardziej bezsensownego od rezolucji Rady Bezpieczeństwa, która to zawieszenie broni jednogłośnie narzuciła wojującym stronom, nie potrafiąc go wyegzekwować.

Stroną konfliktu nie był Liban, tylko Hezbollah. Ale ONZ nie rozmawia z jego przywódcą Hassanem Nasrallahem, a Nasrallah nie uznaje autorytetu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jego mocodawcy urzędują w Teheranie. Kilka dni po opublikowaniu rezolucji ONZ desant komandosów izraelskich udaremnił kolejny przemyt broni dostarczanej bojownikom Partii Allaha przez granicę syryjską. W dolinie Beka’a, całkowicie opanowanej przez oddziały Hezbollahu, doszło do ostrej wymiany strzałów.

Polityka 35.2006 (2569) z dnia 02.09.2006; Świat; s. 48