Archiwum Polityki

Papież strzela gola

Od ponad stu lat czekamy na nowe „Wesele”, a kto wie, czy ono nam się właśnie na narodowej scenie nie narodziło? Skromnie i cichaczem, w „Nartach Ojca Świętego”, z felietonowej prozy Jerzego Pilcha przekutej na teatr przez uduchowionego reżysera Piotra Cieplaka.

Z całą pewnością ta nowa wersja narodowego dramatu (jeśli za taką można ją uznać) nie jest ani tak barwna, wymowna i patetyczna jak wizja Wyspiańskiego. Ale może tylko na taką nas stać? Podobieństwa narzucają się same. W „Nartach Ojca Świętego” tak samo jak w „Weselu” ludzie gadają, piją, dają się pochłonąć życiowym drobiazgom – i podświadomie na coś czekają. Na coś, a raczej kogoś, kto ich życie uczyni lepszym, ważniejszym, kto nada mu cel i sens.

Polityka 47.2004 (2479) z dnia 20.11.2004; Kultura; s. 80