Archiwum Polityki

Wszechświat do kawy

Stanisław Lem mieszkał w domu z ogrodem, w spokojnej, willowej dzielnicy Krakowa. Od progu gości witały psy, dom pachniał świeżym ciastem, kawą, rodzinnym życiem. Kiedy pisał, zaczynał pracę o piątej rano.

Lubił życie i trzymał się go do końca. Od ośmiu lat przebywał na zmianę w domu i w szpitalu. Cudem wychodził z najbardziej dramatycznych zdrowotnych opresji. Jechał do szpitala w stanie niemal krytycznym, by następnego dnia czuć się już znacznie lepiej. Po powrocie do domu natychmiast wracał do swoich ulubionych zajęć: lektury pism w kilku językach, oglądania niemieckiej telewizji, dyktowania felietonów. Tym razem było inaczej. Na stronę nicości przechodził stopniowo przez kilka tygodni.

Polityka 14.2006 (2549) z dnia 08.04.2006; Wspomnienie; s. 100
Reklama