Archiwum Polityki

Słabszy wygrywa

Decyzja prezydenta Kwaśniewskiego o podpisaniu nowej ordynacji wyborczej była prawdopodobna już od momentu, kiedy za nowym projektem opowiedziało się także PSL. W takiej sytuacji osamotnionemu SLD bardzo trudno byłoby zapobiec odrzuceniu prezydenckiego weta przez połączone siły ludowców, AWS, UW i innych, mniejszych sejmowych klubów. Nawet przy maksymalnej mobilizacji i pełnej frekwencji zabrakłoby Sojuszowi około 20 głosów.

Nie można było co prawda wykluczyć, iż weto nie zostanie odrzucone, ale gra stawała się zbyt ryzykowna. Trudno tu więc mówić o jakimś zgrzycie na linii Pałac Prezydencki-SLD. Takie były po prostu polityczne realia. W tej sytuacji lepszym wyjściem było podpisanie ordynacji, a przy okazji wygłoszenie kilku cierpkich, obywatelskich uwag pod adresem tych ugrupowań, które zmusiły prezydenta do wyboru mniejszego zła.

Nowa ordynacja, przy poparciu dla SLD rzędu 45 proc., odbiera tej partii prawie 40 mandatów, innym ugrupowaniom zaś dodaje od kilku do kilkunastu.

Polityka 19.2001 (2297) z dnia 12.05.2001; Wydarzenia; s. 16
Reklama