Archiwum Polityki

Taktyczni i faktyczni

W pośredniakach wraca stare. Pozorni bezrobotni mieszają się z prawdziwymi, czyli takimi, którzy chcieliby naprawdę znaleźć pracę i cierpią z powodu jej braku. Jednych i drugich jest coraz więcej. Nie mają na czole stempelków ułatwiających rozróżnienie. Tracą na tym ci prawdziwi.

Przed drzwiami działu rejestracji w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdańsku widać sporą grupkę oczekujących. Drobna blondynka, 29 lat, w ciąży, kiedyś pracowała w gastronomii, ale to 7 czy 8 lat temu. Ostatnio dłuższy czas przebywała w USA. Przyszła się zarejestrować jako bezrobotna, żeby mieć opłaconą kasę chorych: – Do kontroli ginekologicznej trzeba chodzić – tłumaczy towarzysząca jej matka. Następny w kolejności malarz budowlany tuż po pięćdziesiątce, twierdzi, że pozostaje bez pracy od 1995 r.

Polityka 19.2001 (2297) z dnia 12.05.2001; Gospodarka; s. 74
Reklama