Archiwum Polityki

Na przekór ciążeniu

Jerry Seinfeld, twórca i bohater najsłynniejszego sitcomu (serialu TV) w amerykańskiej historii, rzucił Michaelowi Jordanowi wyzwanie: "Lepiej niż ja nie odejdziesz". Seinfeld powiedział pas, gdy był na szczycie, a za odcinek sitcomu proponowano mu pięć milionów dolarów. "Odejdę lepiej", odparł Jordan wysyłając znajomemu swój wart setki milionów dolarów uśmiech.

Rzeczywiście, miał rację. Jaka inna decyzja byłaby tak nagłośniona, jak jego rozwód ze sportem? Billa Clintona, że rezygnuje z prezydentury? Hillary Clinton, że będzie się o nią ubiegać? Jak powiedział komentator dziennika "Chicago Tribune", wątpliwe, by tylu dziennikarzy, ilu było na konferencji prasowej Jordana w hali United Center, pojawiło się na konferencji, na której ogłaszano by wynalezienie leku na raka.

Michael Jordan, najlepszy i najsławniejszy sportowiec na naszej planecie, gwiazda ligi NBA i koszykarskiej drużyny Chicago Bulls, odszedł na własnych warunkach.

Polityka 4.1999 (2177) z dnia 23.01.1999; Społeczeństwo; s. 75
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >