Archiwum Polityki

Prowincjonalny koniec historii

Gdyby ktoś nie wierzył w Boga, powinien poczytać Stasiuka. Nie tylko dlatego, że jego talent musi pochodzić z góry. Również dlatego, że pisarz ten ma swoje prywatne porachunki z metafizyką, historią i Panem Bogiem.

Przekonuje o tym najnowsza jego książka zatytułowana „Zima”. Właściwie nie książka, ale książeczka – pięć krótkich opowiadań liczących w sumie 50 stron. Nie są to jednak utwory osobne, lecz cykl, który w sposób naturalny, niejako mimowolnie, bez specjalnych starań autora, zbiega się w całość, tworząc rozpisaną na opowiadania gawędę.

Stasiukowy narrator snuje refleksję, która łączy prywatną obsesję przemijania, prywatne śledztwo w poszukiwaniu wieczności, z obserwacją galicyjskiego znieruchomienia.

Polityka 6.2002 (2336) z dnia 09.02.2002; Kultura; s. 55
Reklama