Archiwum Polityki

Wolne pokoje

Przedmieście Olsztyna nad jeziorem Żbik, nieopodal stadniny koni. Nad frontonem budynku wielkie litery Hotel Żejmo. Cztery kondygnacje, zielona elewacja, dach pokryty modną ostatnio trzciną – całość wysmakowana, wpasowuje się w krajobraz bez zarzutu. Jest tylko jeden szkopuł: hotel stoi martwy.

Marek Żejmo, pięćdziesięciolatek, z wykształcenia ekonomista i politolog, kiedyś przedsiębiorca kilku branż, dzisiaj bankrut, niedoszły właściciel hotelu na 340 łóżek, mieszka sto metrów dalej w parterowym domku. Codziennie spogląda na hotelowe widmo – kiedyś wymarzył, że to będzie biznes do końca życia, teraz już wie, że to symbol klęski. Staje w hotelowym hallu i niczym muzealny przewodnik oprowadza po świecie, którego nie ma: – Tu miała być oranżeria, tam restauracje, dyskoteka, nocny klub, kręgielnia.

Polityka 6.2002 (2336) z dnia 09.02.2002; Społeczeństwo; s. 78
Reklama