Archiwum Polityki

Dolina krzyży

Kazimierz Świtoń jest skuteczny. Swoją głodówką i apelem o stawianie krzyży na żwirowisku w Oświęcimiu zahamował dialog polsko-żydowski. Nie podpisano planowanej na połowę lipca "Deklaracji Oświęcimskiej", ustalającej zasady nowoczesnego urządzenia terenu obozu zagłady. Premierowi Buzkowi nie udało się podczas jego niedawnej wizyty w Waszyngtonie przełamać impasu w tej sprawie. Kościołowi hierachicznemu akcja Świtonia zamknęła - z kilkoma wyjątkami - usta. Nawet biskup Tadeusz Pieronek uznał, że w obecnej sytuacji "jedynym rozwiązaniem jest milczenie".

Skuteczność obrońców krzyża w Oświęcimiu ma swoje źródło w postawie polskiego rządu, polskich biskupów i sporej części polskiego społeczeństwa, w tym narodowo-katolickich polityków. Gdyby rząd i Episkopat - a w szczególności biskup ordynariusz bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy - sprzeciwili się stanowczo ustawianiu krzyży i porozumieli się co do przeniesienia krzyża "papieskiego" ze żwirowiska pod nowy karmel, nie byłoby dzisiejszego konfliktu. Teraz być może jest już za późno.

Polityka 33.1998 (2154) z dnia 15.08.1998; Wydarzenia; s. 18
Reklama