Archiwum Polityki

Śmierć z ciężarówki

Gdyby konsul generalny Julian Bradley wziął udział w spotkaniu na piątym piętrze, gdzie eksplozję odczuto najsłabiej, byłby żył. Gdyby  jego syn Jay nie dostał w ambasadzie wakacyjnej pracy, lecz wyjechał do kraju, też by żył. Zginęli jak kilku innych Amerykanów i około 240 Kenijczyków oraz 10 Tanzańczyków.

Centralna Agencja Wywiadowcza ujawniła, że w zeszłym roku udaremniła dwa zaawansowane organizacyjnie zamachy na ambasady amerykańskie i pokrzyżowała plany trzech. W tym roku już dwóch nie udaremniła. Teraz wszyscy pytają CIA, dlaczego? W jerozolimskim dzienniku "Haarec" pojawił się przeciek, że służby izraelskie ostrzegały Amerykanów przed zamachami w Nairobi i Dar es-Salaam. Ci jednak zlekceważyli informację. Ale to nic pewnego. Parę rzeczy jest jednak pewnych.

Jednoczesne niemal zdetonowanie ciężarówek z prochem u progu obu ambasad oznacza, że operację zaplanowano z zagranicy.

Polityka 34.1998 (2155) z dnia 22.08.1998; Świat; s. 30