Archiwum Polityki

Francuska obrona

Już przepadło. Kennedy będzie pamiętany za młodość i "nowe pokolenie", Reagan za zwycięstwo w zimnej wojnie, a biedny Clinton, choć tak popularny, przejdzie do historii razem z poplamioną sukienką panny Lewinsky. Po raz pierwszy w historii urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych musiał się przed sądem tłumaczyć we własnej sprawie karnej. Zapewne pozostanie na stanowisku, ale plama też pozostanie.

Clinton skłamał. To jasne. Kiedy sprawa Moniki po raz pierwszy wyszła na jaw w styczniu br., prezydent patrząc prosto w kamerę telewizyjną i energicznie poruszając palcem wskazującym powiedział: "Nie uprawiałem seksu z tą kobietą (pauza) z panną Lewinsky". A teraz, po pół roku, w wygłoszonym przemówieniu do rodaków, stwierdził, że "utrzymywał niewłaściwe stosunki" z Moniką i że to było "złe". Amerykańskie stacje telewizyjne nie odmówiły sobie przyjemności, aby nie puszczać zestawienia wycinków obu nagrań.

Polityka 35.1998 (2156) z dnia 29.08.1998; Wydarzenia; s. 17
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >