Archiwum Polityki

Kosą, cepem, krzykiem

Chłopi zdecydowali się na płodozmian. Zamiast mniej widowiskowej, bo rozproszonej blokady dróg, rozpoczęli festiwal na ulicach Warszawy. Samoobrona przemaszerowała przez miasto w ubiegłą środę. Pozostałe związki urządziły piknik z kosami i cepami na placu Piłsudskiego w niedzielę. Lista ich żądań jest tak długa, że łatwo będzie znaleźć pretekst do kolejnej demonstracji.

Rząd ma skupić już nie tylko całą nadwyżkę wieprzowiny, windując jej ceny w górę, ale także mleko w proszku, drób, zboże i wszystko, co się chłopu urodzi w polu i zagrodzie, a czego rynek nie zechce lub zechce za tanio. Po uprzednim stwierdzeniu przestraszonego rządu, że protesty rolników były uzasadnione, przeszkodą w realizacji tego koncertu życzeń wydaje się już tylko Leszek Balcerowicz. Zainicjowana przez PSL nieudana próba odwołania wicepremiera jeszcze bardziej rozjuszyła chłopskie lobby.

Polityka 13.1999 (2186) z dnia 27.03.1999; Wydarzenia; s. 16