Archiwum Polityki

Cena strachu

Polska stała się rajem dla przestępców. Już w ubiegłym roku pękła symboliczna granica miliona zarejestrowanych przestępstw rocznie, liczba oszustw gospodarczych wzrosła o połowę. W ciągu roku sprzedaje się pół miliona nowych samochodów, a kradnie 50-60 tys. Pierze się 8 mld dolarów brudnych pieniędzy. Polski rynek narkotyków ocenia się na 400 mln dolarów. Kradzieże i brutalne napady stały się sposobem na życie dla młodocianych przestępców i plagą wielkich miast. Rośnie liczba włamań i rozbojów. Trzy czwarte Polaków uważa swój kraj za niebezpieczny - wynika z badań CBOS. Dlatego strach przed przestępczością jest świetnym towarem. Firmy ochroniarskie sprzedają usługi za 2 mld zł rocznie, wyręczając policję, której - znów według CBOS - nie ufa co trzeci obywatel. Również politycy chcą zarabiać na strachu - w kampaniach wyborczych i w debatach parlamentarnych. W połowie maja Sejm planuje właśnie dyskusję nad rządowym raportem o stanie bezpieczeństwa i porządku publicznego. Może najwyższy czas sięgnąć po środki nadzwyczajne?

Narastający lęk przed przestępczością prowadzi do patologii. Ludzie stają się agresywni i podejrzliwi. Domagają się surowych wyroków, przywrócenia kary śmierci. Podważają autorytet sądów, nie wierzą policji. Bywa, że ze strachu przekraczają granice obrony koniecznej, czasem z zemsty próbują dokonać samosądu na oprawcach, tworzą grupy samoobrony społecznej. Co drugi Polak boi się wychodzić z domu o zmierzchu - wynika z ankiet. Bogaci fundują sobie złote klatki, płacąc za prywatną ochronę.

Polityka 19.1999 (2192) z dnia 08.05.1999; Raport; s. 3