Archiwum Polityki

Bibi kontra Ehud

Z kolorowych plakatów, którymi oblepiony jest cały kraj, patrzą na naród (czytaj: wyborców) jedynie dwie twarze: Baraka i Netanjahu. Tak, jak gdyby była to ich osobista rozgrywka. Pod wizerunkiem Baraka widnieje hasło "Izrael domaga się zmiany!"; Netanjahu zapewnia z afisza, że tylko "mocny przywódca zapewni przyszłość kraju". Jakie zmiany, jaka przyszłość - to już pozostaje do interpretacji obywateli.

Izraelczycy pójdą 17 maja do urn wybierać również parlament, ale te wybory schodzą na dalszy plan. Zmieniona przed siedmiu laty ordynacja ustanowiła osobny, bezpośredni wybór premiera, poszerzając jego kompetencje. Ma między innymi prawo mianowania i usuwania poszczególnych ministrów. Od tego, kto będzie przyszłym premierem, zależy przyszłe oblicze państwa.

Będzie to więc bezpardonowa walka między Beniaminem "Bibi" Netanjahu z prawicowego Likudu a Ehudem Barakiem, liderem Partii Pracy, polegająca głównie na ciskaniu haseł pozbawionych treści, często zaprawionych oszczerczym błotkiem.

Polityka 20.1999 (2193) z dnia 15.05.1999; Świat; s. 44