Archiwum Polityki

Stygmaty ojca Pio

Po skrupulatnych badaniach Watykan uznał nadnaturalne pochodzenie ran o. Pio. Ale nie one, ani też przypisywana mu umiejętność bilokacji (przebywania w dwóch miejscach jednocześnie), ani wreszcie liczne uzdrowienia przesądziły o dokonanej 2 maja beatyfikacji. Przeciwnie, raczej obawa przed utożsamieniem świętości mnicha z jego paranormalnymi przypadłościami sprawiła, że ten, który umarł w opinii świętości, tak długo czekał na jej oficjalne uznanie.

W kronice południowowłoskiego miasteczka San Giovanni Rotondo, spisywanej przez władze miejskie, burmistrz Morcaldi pomieścił w 1923 r. następującą historię: "Ulice, plac, kościół były zatłoczone. Tłum otoczył o. Pio, który zszedł do kościoła, aby zaśpiewać ťTe DeumŤ. Przełożony, o. Ignacy, obiecał, że o. Pio powróci do pracy wśród ludzi. Tłum wiwatował. Kiedy zakończono obrzędy religijne, ludzie uklękli na placu przed kościołem i na ulicy, aby otrzymać błogosławieństwo o.

Polityka 20.1999 (2193) z dnia 15.05.1999; Społeczeństwo; s. 74
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >