Archiwum Polityki

Kawaler prawie maltański

Kiedy Fundacja Kawalerów Maltańskich pod wezwaniem Jana III Sobieskiego otworzyła biuro w Stalowej Woli, miejscowi uznali, że to będzie lek na dolegliwości transformacji dotykające ziemię sandomierską. Ale kiedy kawalerowie zechcieli na trwałe związać się z regionem i osiąść na zamku w Zaklikowie, okazało się, że nie są kawalerami.

Włoch Luigi Bellini Trinchi z rodziny Sforzów, były kapitan Alitalia, po raz pierwszy przyjechał do Polski przed rokiem. Powiada, że przywiodła go głęboka potrzeba spłaty włoskich długów. Za udział Polaków w walkach o waszą i naszą wolność, za wyzwolenie Ancony, a nade wszystko za Monte Cassino. 59-letni Trinchi wyjaśnia, że jest kawalerem maltańskim, konsulem zakonu w Angoli i chciałby wspierać polskie dążenia do Unii Europejskiej.

Za najlepszy przejaw swych szlachetnych i charytatywnych działań uznał ustanowienie Fundacji Kawalerów Maltańskich pod wezwaniem Jana III Sobieskiego, czego dokonał w kwietniu 1998 r.

Polityka 29.1999 (2202) z dnia 17.07.1999; Kraj; s. 26
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >