Archiwum Polityki

Szarża na koziołki

Na liście najlepszych kochanków świata - wedle najnowszego raportu Durex Global Survey - Polacy już po raz trzeci uplasowali się na ostatnim miejscu, za Rosjanami i Tajlandczykami. Palmę pierwszeństwa utrzymali Francuzi, którzy zdystansowali Włochów i Amerykanów. Jak zapracowaliśmy sobie na opinię najmniej romantycznych i seksownych? Dlaczego miłość po polsku nie wywołuje pozytywnych emocji?

Miłość potrzebuje pięknej oprawy, czasu i starań, wyszukanych słów i czułych gestów. - Polacy w akcji miłosnej są jak szwoleżerowie: szarżują gwałtownie i szybko dążą do finału - mówi dr Kazimierz Szczerba, seksuolog. - Nie mamy, jak np. Hindusi, zakorzenionej w kulturze sztuki uwodzenia i gry miłosnej.

Nie mamy także zwyczaju ani umiejętności rozmawiania o uczuciach, o potrzebach i pragnieniach, związanych z naszą seksualnością. Po pierwsze nie mamy języka: w mediach, na ulicy, a nawet wśród dzieci pod trzepakiem królują wulgaryzmy.

Polityka 32.1999 (2205) z dnia 07.08.1999; Kraj; s. 20