Archiwum Polityki

Asad na białym koniu

Nowy premier Izraela Ehud Barak próbuje porozumieć się z arabskimi sąsiadami. Optymiści nie wątpią, że pokój na Bliskim Wschodzie jest już w zasięgu ręki. Z Egiptem stosunki dyplomatyczne ma Izrael od 1979 r., z Autonomią Palestyńską uznają się od 1994 r., z Jordanią spisał układ pokojowy niedługo później. Na liście pozostały Syria i Liban.

Syria jednak nie widzi najmniejszego powodu do pośpiechu. Jej stanowisko jest też miarodajne dla Libanu, bo Liban to faktyczny wasal Syrii. Świat arabski i mocarstwa zachodnie uznały ten stan 10 lat temu: na konferencji w Taefie w Arabii Saudyjskiej przyjęto, że Syria ma prawo zaprowadzić porządek w Libanie, gdzie wszyscy bili się ze wszystkimi. Mocarstwa przymknęły wtedy na to oczy, łudząc się, że nowy porządek położy kres porywaniu zachodnich obywateli. Syria przez wiele lat udzielała militarnej pomocy raz muzułmanom, raz chrześcijanom, zawsze kierując się własnym interesem.

Polityka 37.1999 (2210) z dnia 11.09.1999; Świat; s. 40