Archiwum Polityki

Borys taki już jest

Borys Jelcyn nerwowo zareagował na krytykę rosyjskich poczynań w Czeczenii, złorzeczył Billowi Clintonowi, groził arsenałem atomowym i demonstracyjnie wyściskał się z chińskim prezydentem. Bill Clinton zamiast się obrazić, śmiał się do kamery, dając do zrozumienia, że Borys (jego przyjaciel) taki już jest. Tymczasem premier Władimir Putin i generałowie rosyjscy miażdżą Czeczenię, a prezydent Aleksander Łukaszenko, triumfalnie podpisuje zjednoczenie Białorusi z Rosją.

Groźby rosyjskiego prezydenta (choć on sam ledwie trzyma się na nogach) nie oznaczają załamania w stosunkach Rosji z USA. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia do amerykańskiego dowództwa rakiet balistycznych w Colorado Springs przyjedzie 18 rosyjskich oficerów i naukowców, by wspólnie stawić czoło pluskwie milenijnej, która mogłaby narobić bigosu w systemach strategicznych Rosji. Rosjanie mają też pojeździć z Amerykanami na nartach. Rację więc ma premier Putin, który tuszując niemiłe wrażenie po wypowiedzi Jelcyna dowodził, że stosunki rosyjsko-amerykańskie są "bardzo dobre".

Polityka 51.1999 (2224) z dnia 18.12.1999; Wydarzenia; s. 15