Archiwum Polityki

Anatomia motłochu

Na razie trudno powiedzieć, czy zwyciężył Mel Gibson jako artysta, czy też Bohater jego kontrowersyjnej „Pasji”.

Zgiełk medialny, jaki towarzyszy premierze filmu, można ocenić jako wielki marketingowy sukces. „Pasji” Gibsona, już od chwili powstania, groziła bowiem rynkowa marginalizacja. Jako utwór konfesyjny, podpisany przez autora z przylepioną etykietką katolika-tradycjonalisty, nie mógł znaleźć dystrybutorów, więc zdawałoby się został skazany na klęskę. A mimo to stał się światowym wydarzeniem.

Ilekroć oglądam filmy oparte na tekstach biblijnych, mam poczucie pomieszania porządków.

Polityka 12.2004 (2444) z dnia 20.03.2004; Świat; s. 66
Reklama