Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Niemka i gwałciciel

Helga Hirsch, znana w Polsce publicystka niemiecka, prowadzi od lat batalię o uwolnienie polsko-niemieckiej świadomości historycznej od zadawnionych stereotypów. Swego czasu dowodziła w „Polityce”, że Polacy nie mieli odwagi tak radykalnie jak mieszkańcy NRD rozliczyć się ze swą komunistyczną przeszłością. Z kolei w „Zemście ofiar” wykazywała, że również wojenne i powojenne postawy Polaków odbiegały od naszego autostereotypu szlachetnej ofiary.

W najnowszej książce „Nie mam keine buty” Helga Hirsch ponownie idzie pod prąd narodowym stereotypom. W ośmiu szkicach prezentuje ludzi o wielorakiej tożsamości etnicznej, religijnej i narodowej. Jeden to historia księdza, który jako dziecko w czasie wojny był oddany na wychowanie polskiej rodzinie, ale przez sąsiadów był traktowany jak obcy i po latach dociera do swych żydowskich krewnych; ponadto przez całe życie przyjaźni się z polską Niemką, która także może mieć żydowskie korzenie. Drugi to opowieść o łódzkim Niemcu, polskim patriocie, ale szykanowanym przez Polaków za niemieckość. Trzeci o Niemce, która po wojnie zakochała się w swym polskim strażniku, więziennym gwałcicielu, i została jego żoną. Czwarty o Niemcu, który pozostał po wojnie w Szczecinie i starał się być równie lojalnym obywatelem polskim, co świadomym swej tożsamości Niemcem. I tak dalej.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że Helga Hirsch wzorowała się na portretach literackich Hanny Krall. Niestety, nie zawsze jej się to udało. Mniejsza już o to, że polski czytelnik otrzymał – od znanej przecież tłumaczki – przekład nieco chropawy. Po pierwsze jednak autorka sprawia wrażenie, jakby kurczowo trzymała się wysłuchanych relacji, nie wchodząc w to, co w nich – jak zwykle po latach – jest autokreacją, co zmyśleniem, a co prawdą.

Polityka 45.2003 (2426) z dnia 08.11.2003; Kultura; s. 67
Reklama