Archiwum Polityki

Sekseksmisja

Prezydent Warszawy wydał kolejną wojnę agencjom towarzyskim. Zlikwidowano ich ponoć 50, ale – jak twierdzą policjanci – „zamknięcie jednej agencji powoduje, że w jej miejsce powstają dwie następne”. Cieszyć się więc czy raczej wręcz przeciwnie?

Przed miesiącem pani Anna, emerytka, mieszkanka, mówiąc najoględniej – Mokotowa, myślała, że trupem padnie. Otwiera rano drzwi, żeby jak codziennie wyjść po zakupy, a tu na jej wycieraczce leży facet. Nie, żeby jakiś element, bo nawet w porządnym garniturze, ale korytarz i jej drzwi zbryzgane wymiocinami. No i wtedy właśnie pani Anna pomyślała, że chyba trupem padnie. Zadzwoniła na policję. A oni nie tylko o adres pytają, ale i o nazwisko i czy skargę składa.

Polityka 45.2004 (2477) z dnia 06.11.2004; Kraj; s. 30