Archiwum Polityki

Piekło lubi się przeprowadzać

Odkąd Maria, 37-letnia Tamilka z Jaffny, nauczyła się czytać tamilskie litery (a nauczyła się półtora roku temu, za namową szefa), codziennie sprawdza, co piszą w gazetach. Kiedy więc dowiaduje się z nich, że w centrum Kolombo, stolicy Sri Lanki, tamilska tygrysica wysadziła się w powietrze, oddycha z ulgą. Wraca z pracy do domu i oznajmia swojej matce: – Nie martw się, amma, wojna powinna wrócić.

Maria, gosposia w rezydencji wynajmowanej przez oenzetowską Komisję ds. Praw Człowieka (UNCHR) dla swych pracowników, a wieczorami barmanka w ich knajpie, najbardziej na świecie boi się, że kiedyś – być może – rokowania pokojowe pomiędzy Tygrysami Wyzwolicielami Tamilskiego Ilamu (LTTE) a syngaleskim rządem w Kolombo zakończą się sukcesem. Pani prezydent odpuści Tygrysom śmierć swojego ojca. Wybaczy im dziurę we własnej twarzy, paskudną pamiątkę po zamachu, w którym straciła oko.

Polityka 45.2004 (2477) z dnia 06.11.2004; Na własne oczy; s. 116